po 22 listopada 2001
21:18:23 26/04/2011
Zaczęło się po 22 listopada 2001
Umarła część mnie,umarła ona,moja przyjaciółka,moja matka.
Zerwałem wszystkie kontakty towarzyskie,nawet z dziewczyną-rozstaliśmy się.
Nastąpił nowy-nie wiem czy lepszy-etap mojego życia.
Kobieta za kobietą,impreza za impreza,alkohol gonił alkohol i ta piepszona praca w tygodniu na nocna zmianę,do tego jeszcze kasę miałem z firmy-piramidy finansowej.
Żyłem tak do 2002 roku,była połowa roku,wakacje,zakumplowałem się w pubie u siebie w mieście,bywałem tam codziennie,a weekendy to non stop.
Zauważyłem anioła,pracowała pod barem z markecie spożywczym,nie wiem czy mnie zauważała na początku.Ukratkiem przychodziłem do jej pracy i szfędałem się po sklepie by JĄ podglądać,zobaczyć.
Był już koniec września,dorabiałem w soboty i niedziele oraz czasami piątki na barze i czasami na konsoli kręciłem imprezę.
W październiku posłali mnie na dół do sklepu po cytryny,brakło do drinków,siedziała na kasie,już kończyła zmianę przed zamknięciem,kupiłem i poszedłem do baru lać piwo.
Po godzinie widzę wchodzą jej koleżanki z pracy a między nimi ONA "mój anioł" wiedziałem tyle ze ma na imię Beata,tak pisało na identyfikatorze.
Kilka spojrzeń,uśmiechów już wiedziałem że jest niesamowita od Jej koleżanek wiedziałem że mają imprezkę firmową.Wieczór leciał,godziny przemijały,nie pamiętam czy zamieniłem z Nią jakieś zdanie.
Zauroczony byłem tym że przyszła,wymieniła uśmiech,przywitała się.
Impreza dobiegała końca,muzyka przestała grać,zamykaliśmy już knajpę.
Na tarasie za wyjściem jakiś szum,ktoś się z kimś kłócił,stała z koleżanką i z kimś gadały,były wystraszone,jakiś obleśny koleś się przyczepił.
Poprosiła o pomoc i o odprowadzenie do domu,gościa spławiłem i poszedł sobie.
Chciałem żeby mieszkała daleko jak poprosiła o odprowadzenie do domu,nie wiem o czym gadaliśmy nie pamiętam,ale okazało się że mieszka na drugim końcu miasta(małego miasta).Spacer trwał jakieś 20minut,była z koleżanką nie przeszkadzało mi to.
Jak dotarliśmy pod blok gdzie mieszkała,a mieszkała sama,zaprosiła mnie do siebie na górę.Byłem w szoku i nie mogłem Jej odmówić.
W grudniu 2002 dostałem bilet do wojska,KURWA dlaczego,taki stary(23lata) i do wojska?
W styczniu pojechałem po 2 miesiącach dowiedziałem się że jest w ciąży ze mną,strach,euforia,zadowolenie,szczęście to tryskało ze mnie,ale ja byłem w lesie piepszonym lesie w wojsku.
Był ślub cywilny,po wyjściu z wojska koscielny
Układało się dobrze,nie super ale dobrze,byłem szczęśliwy,miałem Beatę i Emilie.
Zachaczyłem się o pracę w transporcie i tak jest do teraz.
Mam firmę transportową.
W 2005 urodziła się Martynka.
Szczęśliwy tata 2 córek i wspaniałej żony.
Z pracą bywało lepiej i gorzej,jak to z pracą na własny rachunek-ale nie o tym mam pisać.
Nie o tym mam się zwierzać.
Jest 2008 rok
Znalazłem sobie obiekt zainteresowania,inna kobietę
Romans-nie to była znajomość-wiedziała że mam żonę i 2 córki,ale ja brnołem dalej w tą znajomość.
Nic między nami nie zaszło.NIC nawet jej nie dotknołem.
Beata myślała co innego,wyprowadziłem się,2 tygodnie i zrozumiałem co straciłem.
Naprawiałem Nasz związek.
Układało się miedzy nami w miarę dobrze,wiedziałem co zrobiłem zraniłem ją psychicznie i pamiętała o moim wybryku,OBIECYWAŁEM że się zmienię.
Koniec 2009 roku.
ZAWIODŁEM!!!
Kolejną kobietę poznałem.
Spędzałem z nią każdą wolną chwile,rozmawialiśmy dużo.
I STAŁO SIĘ
Przespałem się z nią na początku 2010 roku.
Beata zaszła w ciążę z trzecim dzieckiem,ze mną oczywiście.
A ja brnołem dalej w romans,trwało to kilka miesięcy.
Okłamywałem siebie,żonę,dzieci,wszystkich dookoła.
Wydało się wszystko.
Awantury,wypominania,żale,wyrzuty,obietnice.
W czerwcu zerwałem wszystkie kontakty z innymi kobietami,WSZYSTKIE.
Wyjechaliśmy w 5 na wakacje,tzn ja Beata,Emilka,Martynka i dzidziuś w brzuchu żony.
Ratowałem nasz związek,nasze małżeństwo,naszą rodzinę.
Październik 2010
Rodzi się Zuzia
Jesteśmy szczęśliwą rodziną,już 5 osobową rodziną
Układa się dobrze,staram się nie zawieść już nigdy Beaty i dziewczynek.
Listopad i grudzień 2010 przemijają w rodzinnej atmosferze,żona zajmuje się dziećmi ja pracą
Nikt już nie jest w stanie wejść mi w drogę,
Nigdy nie mam zamiaru ranić już nikogo kogo KOCHAM.
cdn...
Głosuj (0)
xxkedarxx ||| [Powrót] Komentuj
oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo

